Klauzule niedozwolone cz.1 – mBank żąda wyceny nieruchomości.

wycena nieruchomości mBankNie ważne czy jesteś klientem ,,starego portfela CHF” (nabici w mbank) czy też masz już umowę bez najsławniejszej klauzuli niedozwolonej w polskiej bankowości. Nie ma znaczenia czy masz kredyt denominowany czy w złotych polskich. To, o czym napisałem poniżej dotyczy znacznej części klientów hipotecznych BRE Bank (a także innych banków), ponieważ zapisy w umowach są identyczne lub bardzo podobne. Przynajmniej  w tym zakresie jedziemy na tym samym BRE Bankowym wózku ;-) .

Na początku roku otrzymałem pismo z mBanku, z żądaniem wykonania wyceny nieruchomości (operatu szacunkowego) na mój koszt. Bank dał mi na to 30 dni i w treści pisma powołał się na zapis umowy kredytowej.  Zapis ten ujęty jest w części dotyczącej obowiązków kredytobiorcy i brzmi tak:

,,Dostarczenie na żądanie banku,  lecz nie częściej niż raz na 36 miesiący aktualnej wyceny nieruchomości/ograniczonego prawa rzeczowego………(i dalej) dokonanej zgodnie w wymaganiami mBanku przez rzeczoznawcę zaakceptowanego przez mBank lub do pokrycia kosztów sporządzenia takiej wyceny zleconej przez mBank.”

Nie ma to jak pismo z mBanku – zapala wszystkie lampki kontrolne,  już chciałem biec do sklepu po coś mocniejszego (bo biez wodki nie razbieriosz zapisów umowy mBanku ;-) ). Sprawdzam umowę kredytową – a to pech, kolejna klauzula niedozwolona w umowach mBanku, ale czy bank o tym nie wie?

Podobne zapisy (znajdziesz je w zakładce – klauzule niedozwolone) dotyczące żądania przez  banki dokonania wyceny nieruchomości na koszt kredytobiorców zostały zakwestionowane przez UOKiK i trafiły do rejestru klauzul niedozwolonych.  Grzecznie odpisałem bankowi, że nie zamierzam dokonywać wyceny na swój koszt (tu przytoczyłem treść klauzul niedozwolonych) i jeśli bank chce, to zapraszam do siebie, ale wycena będzie na koszt banku. Pewnie jesteście ciekawi co na to mBank..? Zanim odpowiem przypomnę Wam, że w styczniu br. Raiffeisen Bank Polska został ,,doceniony” za pro-konsumenckie podejście i w nagrodę dostał 1,8 mln kary od UOKiK za stosowanie w umowach zapisu obligującego kredytobiorcę do wykonania (na żądanie banku) wyceny nieruchomości na swój koszt. Zapis był tej samej marnej jakości jak zapis mBanku.

Po decyzji UOKiK Raiffeisen Bank doprecyzował zapis i otrzymał on brzmienie:

 „W przypadku niespłacenia przez Kredytobiorcę trzech kolejnych rat kapitałowo-odsetkowych lub odsetkowych i w przypadku braku aktualnej wyceny Nieruchomości, Bank może dokonać wyceny Nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie Kredytu, w celu ustalenia wysokości w jakiej powinny zostać dokonane odpisy aktualizacyjne w związku z utratą wartości. Nieruchomości, zgodnie z obowiązkami wynikającymi z Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. O konieczności dokonania wyceny Bank poinformuje Kredytobiorcę telefonicznie lub listownie. Kredytobiorca może przedstawić aktualna,posiadaną przez siebie wycenę. W przypadku nie przedstawienia wyceny przez Kredytobiorcę,wyceny dokonuje pracownik Banku lub Biegły Rzeczoznawca, zaś rezultat wyceny jest przedstawiany Kredytobiorcy na jego żądanie. W celu dokonania wyceny Kredytobiorca zobowiązany jest do udostępnienia Nieruchomości, w celu wykonania dokumentacji zdjęciowej, po uzgodnieniu z Kredytobiorcą terminu udostępnienia.”

Czyli jak bank chce, to może. Zapis jest w miarę precyzyjny  i nie ma mowy o przerzucaniu kosztów na konsumenta. Banki to nie mają lekko, oj nie.  

Wracając do mojej historii, mBank grzecznie przysłał pracownika Aspiro, który zrobił parę fotek, wypełnił małą tabelkę – ,,wycena” gotowa :-) .

Jak widać wystarczy bardzo niewiele, aby nie dać się strzyc bankowi. Ale o co tak naprawdę chodziło (bo nie tylko o zasady)? Koszt wykonania operatu szacunkowego w przypadku mojego mieszkania (rynek wtórny) to kwota 500 – 700 zł.  Inwestycja w wysokości 6,45 zł (koszt listu poleconego do banku) przyniosła oszczędność w wysokości ponad 90-krotnie przewyższającej (zakładając cenę 600 zł) zainwestowany kapitał! (możecie zgłaszać mnie do konkursu mBankowy inwestor roku! – nie wiem tylko czy mBank ogłosi taki konkurs ;-) ).  Kasa była jak znalazł na opłatę sądową od pozwu! Kolejna dobra inwestycja!

Na marginesie zastanawiam się czy mBank żąda od klientów wykonania operatu szacunkowego na ich koszt wiedząc, że powołuje się na klauzule niedozwoloną czy też pracownicy banku robią to nieświadomie (bo są po prostu nie w temacie)? Bez względu którą opcję odpowiedzi wybierzemy, świadczy to o banku…….. (tu czytelniku wstaw swoją wersję, jedna z bardziej delikatnych wersji – bardzo źle).

Dodatkowo w mojej korespondencji zadałem bankowi klika pytań na które zwyczajowo nie dostałem odpowiedzi, nie zaskoczyło mnie to bardzo, bo jestem w tej materii nazbyt doświadczony. Podążę zatem tropem moich pytań i ponownie zapytam bank – tak więc spodziewajcie się dalszej części historii.

No cóż, a Tym którzy dali się ostrzyc Bankowi mogę jedynie polecić więcej czujności kiedy dostają korespondencję z mBanku, powalczenie o odzyskanie kasy, no i oczywiście czytanie mojego bloga ;-) .

Ten wpis nie wyczerpuje bowiem tematu klauzul niedozwolonych w umowach BRE Bank S.A.

Udostępnij ten wpis swoim znajomym na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • LinkedIn
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Kciuk.pl
  • email

21 myśli nt. „Klauzule niedozwolone cz.1 – mBank żąda wyceny nieruchomości.

  1. Nie wiem na ile mam racji, ale „ubezpieczenie na siłę” i pobranie za takowe ubezpieczenie opłaty w razie braku ubezpieczenia posiadacza hipoteki (bo zapomniał udać się do ubezpieczyciela na czas) wydaje się być takim samym złodziejstwem jak cała reszta. W moim przypadku Multibank nawet nie miał takiego zapisu w umowie, więc bezczelnie kazałem kasę oddać i się wypchać – niespecjalnie się bronili.

    • Jeśli nie ma jasnych zapisów w umowie lub regulaminie dotyczących ubezpieczenia przez bank to rzeczywiście można śmiało bank ,,pogonić” :-) . Z pewnością jednak w regulaminie lub umowie jest zapis mówiący jasno, że jednym z obowiązków kredytobiorcy jest ubezpieczenie nieruchomości z cesją na bank – nie wywiązanie się z tego obowiązku teoretycznie może być przyczyną wypowiedzenie umowy.
      W opisywanym przypadku rzecz dotyczy wykonania operatu szacunkowego na koszt kredytobiorcy, zapis w umowie jest ale mało precyzyjny, pomijam fakt, że jest to klauzula niedozwolona

  2. Czy bezprawne jest również pobieranie pieniędzy za wycenę nieruchomości przy zawieraniu umowy o kredyt hipoteczny? Wygrałam już jedną sprawę z ING, ale niepokoi mnie już trzeci rok kwestia opłacania wyceny pod kredyt. Będę wdzięczna za wskazówki.

  3. Na początku chciałbym pogratulować wygranej sprawy z ING! Wracając do pytania to wymaganie przez bank przedstawienia wyceny nieruchomości przez kredytobiorcę jako jeden z dokumentów koniecznych do podjęcia decyzji kredytowej przez bank nie jest sprzeczne z prawem. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) zakwestionował zapis dotyczący żądania przez bank wykonania wyceny nieruchomości (operatu szacunkowego) na koszt kredytobiorcy w czasie trwania umowy kredytowej.
    Piszesz jednocześnie, że już trzeci rok z rzędu wykonujesz wycenę…..napisz proszę bardziej szczegółowo o co chodzi.

  4. Ja również pozwałam mBank, jednak nie jako nabita, gdyż w moim przypadku chodzi o coś innego, m.in. o nie wykonanie mi przez mBank aż trzech ściśle terminowych przelewów (straciłam z tego powodu blisko 50 tys. zł), o nienależne zamknięcie mi przez mBank kredytu odnawialnego, za brak informacji o potrzebie złożenia przeze mnie pewnej dyspozycji itp, itd.
    Bycie klientem mBanku to koszmar.
    Na dodatek mBank oczywiście kłamie, jak najęty.
    Więc bardzo boję się, że nie wygram sprawy sądowej…

      • Czy to znaczy, że ja również mogę tutaj – w nawiązaniu do w/w słów użytkownika PozwałemBank – informować Państwa o rozwoju mojej sprawy z mBankiem?
        Mimo, że nie należę do tzw. Nabitych?

        • Oczywiście, że TAK! Blog powstał z myślą o sprawie klientów nabitych w mbank, ale z miłą chęcią przeczytamy o kolejnych przegranych sprawach sądowych (a może i opublikuję oddzielny wpis na blogu…:-)) mBanku w sprawach dotyczących innych zagadnień. Zresztą kwestia łamania prawa przez mBank i inne banki nie ogranicza się tylko do problemu oprocentowania naszych kredytów w mBank/Multibank.

  5. Bardzo dziękuję za informację. Oczywiście postaram się pisać o wszystkim, co jest związane z mBankiem w moim przypadku. Odpowiem również wszystkim osobom na zadane mi pytania – dzięki temu wszyscy możemy sobie wzajemnie w kontaktach z mBankiem pomóc.
    Obecnie moja sprawa trwająca w mBanku od kwietnia 2012r. (w mBanku miało to taki przebieg, że w udzielonych mi odpowiedziach za każdym niemal razem Bank posuwał się do oczywistych kłamstw lub przemilczał przedstawione przeze mnie zarzuty i żądania wyjaśnień, a ostatecznie wielokrotnie przeze mnie wznawiane postępowanie reklamacyjne zamknięto mi i to ostatecznie – a owe ostateczne zamknięcie nastąpiło w momencie, gdy mBank posunął się do kolejnego przekrętu w mojej sprawie, a więc do wypowiedzenia mi NIEISTNIEJĄCEGO, bo wcześniej nienależnie zamkniętego mi kredytu odnawialnego. Oczywiście przedstawiłam stosowne dowody na to, że sprzeczny ze stanem faktycznym jest zarzut nie wywiązywania się przeze mnie z co miesięcznych wpłat na EKONTO w wysokości minimum 500 zł, gdyż takie wpłaty były w każdym bez wyjątku miesiącu. Ale w odpowiedzi na moje dowody, mBank zamknął mi i to ostatecznie postępowanie reklamacyjne, nie wyjaśniając go).
    Zaś w sądzie okręgowym, gdzie prowadzę postępowanie o naruszenie moich dóbr osobistych przez Bank (m.in. z powodu przekazywania do BIK, InfoMonitora i Bankowego Rejestru niezgodnych z rzeczywistością informacji o mnie, że mam niedopłaty i opóźnienia w spłacie kredytu gotówkowego) mam wyznaczony termin rozprawy na 17. lipca. W związku z czym zadzwoniłam do pracownika mBanku, który podobno prowadzi moją sprawę. Poprosiłam tego człowieka, aby zechciał się przed 1-szą rozprawą zorientować, czy Bank jest gotów do polubownych negocjacji ze mną i do zawarcia Ugody, np. w postaci zaproponowanej przeze mnie już w grudniu 2012r.
    I oto w ostatni piątek ten pan zadzwonił do mnie i powiedział, że rozmawiał z ich panią adwokat, ale niestety ona nie jest w stanie odnieść się do mojej propozycji Ugody, gdyż ani ona (adwokatka), ani nikt z Banku nigdy mojej propozycji Ugody nie widział na oczy… A Ugoda ta stanowiła załącznik do mojego pisma procesowego, a więc została przeze mnie przesłana do sądu! Na to pan z mBanku mi powiedział: To może sąd tego załącznika nie przesłał do nas i go nie dostalismy?
    Osobiście uważam, że to nie jest możliwe, aby sąd nie informując mnie (osoby działającej bez adwokata), że wyrzucił sobie jakiś tam mój załącznik do kosza i nie przesłał go Pozwanemu.
    Poza tym walka toczy się o pewną rozmowę z mLinią. Oni twierdzą, że takiej rozmowy w ogóle nie było… I z powodu tego kłamstwa mogą wygrać.

    • Łatwo sprawdzić w billingach czy rozmowa z mLinią była.
      Będzie to jakiś dowód bo raczej ciężko będzie bankowi udowodnić, że przez 20 minut przeklikiwałaś się przez automatyczne menu.

  6. Dodam, że od pracowników mLinii (nr wewnętrzny zw. z kredytami) otrzymuję wielce pozytywne dla mojej sprawy informacje, w tym jestem informowana, a nawet przepraszana (po ich konsultacji z Ekspertem) za to, że sprzecznie z procedurami wewnętrznymi Bank zamknął mój kredyt odnawialny. Zaś w odpowiedzi na moje pisemne Reklamacje dzieje się to co w/w, a więc bez udzielania mi szczegółowych informacji mBank po prostu kłamiąc broni swoich racji i nawet jednym słowem nigdy nie odniósł się do przedstawianych przeze mnie dowodów w postaci pozytywnych dla mnie rozmów z mLinią.
    Nigdy również nie odniósł się do wynikającej z ich treści dowodów na to, że zamknięto mi KO sprzecznie z procedurami wewnętrznymi (już kilka dni od zawarcia ze mną umowy…), a w późniejszym terminie (nie wiadomo kiedy, bo mBank udziela mi w tej sprawie również rozbieżne informacje) ów nieistniejący KO mi Bank wypowiedział…
    Jak to możliwe, że kłamcy mogą prowadzić Instytucję Zaufania Publicznego i nie ma na nich przysłowiowego bata?

  7. Ja prawdę mówiąc nie mam żadnych oporów.
    Ale jestem wciąż pełna obaw, że nie wygram sprawy, ponieważ to mBank nagrywał i posiada archiwalne rozmowy, a jeśli zarówno do mnie, jak i przed sądem Bank kłamie, że danej korzystnej dla mnie rozmowy / informacji nie było, to po prostu Bank będzie miał wtedy sprawę nienależnie wygraną. A nie ja.
    Ja zaczęłam nagrywac rozmowy przeprowadzane z mBankiem dopiero od niedawna. Nie miałam wcześniej takiej możliwości…
    Rzuca mi się wręcz w oczy to, że w mBanku poszczególni pracownicy mLinii, jak i pracownicy poszczególnych działów Banku przeczą sobie wzajemnie. Mimo to i tak mBank uważa, że jedynym winnym jest Bogu ducha winny klient. A pozytywne dla klienta (dla mnie) informacje są po prostu przez inny dział lekceważone i ignorowane, tak jakby mi ich w ogóle nie udzielono.
    Bardzo proszę o informację czy ktoś miał w mBanku doświadczenie pozytywne lub negatywne związane z anulowaniem wcześniej wyrażonej przez siebie decyzji rezygnacji z KO?

  8. Mam takie pytanie. W 2011 brałem kredyt w MultiBanku między innymi dlatego, że w umowie jest zapis o zerowej prowizji za wcześniejszą spłatę. Dzisiaj otrzymałem pismo, w którym bank informuje mnie o zmianie opłat i prowizji dotyczących kredytu hipotecznego. Zmiany polegają między innymi na wprowadzeniu opłaty za wcześniejszą spłatę. Czy ktoś spotkał się z czymś takim, czy taka zmiana jest możliwa?

    • Jeśli zapis o zerowej prowizji za wcześniejszą spłatę ma Pan w umowie i nie zmieniał Pan w tym zakresie umowy aneksem to zapis ten wiąże cały czas obie strony bezwzględnie. Ja mam taki zapis w umowie. Jeśli natomiast nie ma takiego zapisu w umowie i był jedynie w TOiP to niestety bank może zmienić wysokość takiej prowizji w dowolnym momencie (zmieniając TOiP).

      • Napiszę jak to wygląda na umowie. Jest par12. 2 pkt. Jest napisane: „Za wcześniejszą spłatę części lub całości kredytu Bank nie pobiera prowizji.”
        Dalej w 19 par. 2 pkt : „Wysokość opłat i prowizji może ulegać zmianom. Zmiany wysokości opłat i prowizji mogą nastąpić w przypadku zmiany któregoś z parametrów rynkowych takich jak: stopa inflacji, kursy walutowe, itd. … () Zmiana opłat i prowizji dokonana w powyższym trybie nie stanowi zmiany Umowy w rozumieniu 24 paragrafu.”
        24 paragraf: „Wszelkie zmiany umowy wymagają zgody obu stron wyrażonej 2 formie pisemnej pod rygorem nieważności”.
        Proszę o odpowiedź.

        • Zmianą TOiP bank nie może zmieniać zapisów umowy kredytowej, do tego potrzebny jest aneks i podpis obu stron umowy. Najistotniejsze jest to co masz w umowie kredytowej – a tam jest jasno napisane.
          Jeśli masz czas to zapytaj bank jakie jest jego stanowisko, jestem ciekaw co odpowiedzą :-)

          Pomijam już fakt, że w mojej ocenie zapis ,, “Wyso­kość opłat i pro­wi­zji może ule­gać zmia­nom. Zmiany wyso­ko­ści opłat i pro­wi­zji mogą nastą­pić w przy­padku zmiany któ­re­goś z para­me­trów ryn­ko­wych takich jak: stopa infla­cji, kursy walu­towe, itd. … () jest klauzulą niedozwoloną. Ja i tysiące pozostałych klientów (nie tylko nabici w mbank), także tych którzy zawarli umowy po 2006r. ma takie właśnie zapisy dotyczące zmiany opłat i prowizji.

          Jeśli zapytasz bank i uzyskasz odpowiedź to daj znać!

  9. A jeśli zapłaciłem koszty wyceny nieruchomości 500 zł, przy podwyższaniu kwoty kredytu, to także mogę ubiegać sie o zwot ?

  10. witam.
    prośba do autora bloga o przesłanie na mail szczegółow dotyczących klauzuli w sprawie nr akt tudzież wyroków w zakresie stosowania przez banki zapisów o wymaganej wpłacie wyceny nieruchomości.
    j….y db wyłudził ode mnie 300pln i chcę ich zwrotu po prostu

    dzięki za obszerne opisy, ale potrzebuję szczegółów.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>